Posty

Villa Uljana 1

Siedząc w autobusie klekoczącym się powoli po mazurskich wertepach, Maja starała się nie wpaść w przerażenie. Co ona właściwie robiła? Jak w ogóle to się stało? Dopiero docierało do niej, co tak naprawdę zrobiła. I robiła nadal! A jednocześnie, przez całe oszołomienie tempem zmian, przez przerażenie i szok, z którego wciąż nie wyszła, przebijała się radość i tęsknota. Już od lat nie była w domu babci, pełnym czarów i spokoju, pachnącym bezpieczeństwem i ziołami. Babcia Uljana zmarła z końcem zimy, zgasła jak świeca, tak mówiła mama. Choroba trwała już od kilku lat, od pół roku babcią opiekowała się wynajęta na w tym celu pani Agnieszka, oraz rodzina – kiedy kto miał czas. Maja czasu nie miała, bo przecież praca, obowiązki, brak pieniędzy na tak długą podróż. No i przecież będzie jeszcze czas, żeby odwiedzić babcię, prawda? Babcia w rozmowach telefonicznych przyjmowała wszystkie wymówki i tłumaczenia bez słowa skargi, przytakując, że być może na następne święta, że po wakacjach, że...